Przetarłam stół, zabierając z niego talerze i kładąc je na tace. Chodziłam jeszcze do szkoły, ale dorabianie jako kelnerka pomagało mi spłacić czesne. Z pełna tacą, ruszyłam do kuchni. Nadszedł czas zamknięcia, więc musiałam jeszcze tylko sprzątnąć i umyć stoły.Umieściłam naczynia w zmywarce.
- Addie, masz stolik - stwierdziła moja współpracowniczka Anne. Jęknęłam. Wyszłam z kuchni i wyciągnęłam mój notes z kieszeni w kurtce. Weszłam do jadalni. Podeszłam do stołu, gdzie siedziała jedyna osoba w jadłodajni.
- Co mogę Panu dzisiaj zaproponować?
Miał na sobie kaptur. Kaptur na głowie. Nie widziałam jego twarzy. To było dziwne. Było lato, nie było zimno. Spojrzał z nad jego menu. Miał kawowo kolorowe oczy. Wydawał mi się tak znane. Zorientowałam się, że się w nich zagubiłam. Odchrząknął, sprawiając że wyrwałam się z transu i skupiłam swoją uwagę z powrotem na nim.
- Chcę kawałek szarlotki i kawę
Włożyłam notes z powrotem do kieszeni. Nie musiałam tego zapisywać.
- Chce Pan śmietanę i cukier?
Potrząsnął głową, kładąc menu.
- Chcę czarną
Skinęłam głową.
Kiedy opuścił swoje menu, miałam czysty widok na jego twarz. Wyglądał znajomo. Bardzo, bardzo znajomo. To mnie zjadało. Odwróciłam się i odeszłam. Poszłam do kuchni. Nalałam kawę do kubka i wzięłam kawałek jabłecznika. Wróciłam z kuchni i umieściłam rzeczy na stole przy którym siedział.
- Dziękuję
Skinęłam głową w odpowiedzi.
Podchodziłam do innych stolików czyszcząc je i ustawiając, by wszystko wyglądało idealnie.
Usłyszałam dźwięk dzwonka sygnalizujący, że klient wyszedł. Podeszłam do stołu, gdzie wcześniej siedział i wyczyściłam go biorąc talerz i kubek do kuchni.
- Jesteś pewna że możesz zamknąć, Addie?
Skinęłam głową i pchnęłam ją za drzwi.
- Tak Anne, poradzę sobie - zachichotałam.
- Proszę, idź się bawić
Westchnęła.
- Nie chcę Cię zostawić - odwróciła się w moją stronę, gdy stała przed drzwiami trzymając torebkę.
- Nic mi nie będzie - zacięłam się na chwilę - Po prostu idź
Pociągnęła mnie do uścisku.
- Dzięki, Addie
Uśmiechnęłam się kiwając głową.
- Idź Kopciuszku, masz czas do północy
Zachichotała, gdy przechodziła przez drzwi.
- Cześć, Addison
Pomachałam.
- Hej, Anne - zamknęłam drzwi.
Włączyłam telewizor gdy zamiatałam podłogę. Aktualności przerwały program, który właśnie oglądałam.
"Najświeższe wiadomości. Lider gangu i bombowiec Jason McCann został zauważony na tym obszarze. Radzimy zostać w swoich domach i zamknąć drzwi"
Dyszałam. Przerwałam sprzątanie i podbiegłam do drzwi baru zablokowując je. Byłam tak zdenerwowana, że upadły mi klucze. Pochyliłam się zbierając je szybko. Ponownie zaczęłam grzebać kluczami. Słyszałam szelest w oddali. Pobiegłam i przekręciłam klucz w zamku otwierając je, po czym zamykając. Szelest stawał się coraz głośniejszy, jakby coś lub ktoś zbliżało się. Szłam szybko w stronę samochodu. Otworzyłam drzwi i zamknęłam je szybko. Uruchomiłam drzwi. Odjechałam szybko. Wzięłam głęboki oddech, gdy się uspokoiłam. Byłam bezpieczna.
Otworzyłam drzwi do mojego mieszkania. Sięgnęłam do włącznika światła, ale włączyło się one automatycznie. Nagle poczułam że moje tętno przyspiesza. Moje dłonie zaczęły się pocić, a ja czułam się strasznie nieswojo. Podniosłam lampę. Usłyszałam chrapliwy śmiech.
- Addie, to naprawdę jest najlepsze, co możesz zrobić? - głos nie był mi jeszcze znany tak, jak jest mi znany w tym momencie. Zacisnęłam ucisk na lampie.
- Nie wiem dlaczego tu jesteś, ale mam pieniądze, które chcesz, możesz je wziąć
Usłyszałam śmiech ponownie, tylko że brzmiał, jakby ktoś był jeszcze bliżej mnie.
- Nie chcę Twoich pieniędzy, Addison - głos był jeszcze bardziej blisko. Moje serce waliło coraz szybciej i szybciej.
- Przyjechałem tu po Ciebie
Zaczęłam walczyć starając się uderzyć go lampą, ale po chwili poczułam, jak moje ciało drętwieje.
- Cii, cii, cii... Zrelaksuj się, kochanie - pogładził mnie po włosach. To była ostatnia rzecz, którą czułam, gdyż potem wszystko stało się czarne.
_____________________________________________
Oto jest: drugi rozdział! Rozmawiałam z autorką i dostałam zgodę na tłumaczenie, więc.. Teraz mogę już normalnie dodawać rozdziały c:
Możliwe, że jeszcze dzisiaj ukarzę się następny, ponieważ dzisiaj wyjeżdżam, i nie mam mnie do niedzieli.
Eh.
Ale cóż, na razie łapcie i cieszcie się z drugiego rozdziału c;
twitter
_____________________________________________
Oto jest: drugi rozdział! Rozmawiałam z autorką i dostałam zgodę na tłumaczenie, więc.. Teraz mogę już normalnie dodawać rozdziały c:
Możliwe, że jeszcze dzisiaj ukarzę się następny, ponieważ dzisiaj wyjeżdżam, i nie mam mnie do niedzieli.
Eh.
Ale cóż, na razie łapcie i cieszcie się z drugiego rozdziału c;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz