za tłumaczenie dziękuję kochanej @asgfdyui xx
Zatrzymaliśmy się w domu. Był on ukryty między drzewami i znajdował się na skraju lasu.
To był piękny dom.
- Gdzie jesteśmy? – zapytałam.
- Nie pytaj mnie o to.
Przeniosłam wzrok na moje stopy.
- Przepraszam – wymamrotałam.
Jego palec powędrował pod moją brodę. Podniósł moją głowę do góry tak, że patrzyłam w jego oczy. Musnął lekko moje usta. Nie śmiałam się mu przeciwstawiać, nawet jeśli tego chciałam. Odsunął się i rozpiął mój pas. Uderzył mnie w twarz.
- Nawet nie próbuj uciec. Nie chciałabyś wiedzieć co bym z tobą zrobił gdybyś uciekła.
Jego oczy były czarne ze złości. Wiedziałam, że mówił poważnie. Zauważyłam jak wyskoczyły mu żyły na szyi.
- Kocham Cię Addie, ale zabiję cię, jeśli będę musiał.
Zacisnął zęby.
- Rozumiesz mnie? – zapytał jak rodzic.
Skinęłam ze strachem głową.
Zsunął się z mojego fotela i stanął obok drzwi. Jason podszedł do mnie trzymając torbę.
- Co to?
Przewrócił oczami wzdychając.
- Addison nienawidzę jak zadają mi pytania. Przestań mnie pytać o cokolwiek. – stwierdził.
Udaliśmy się do środka domku. Nadal miałam na rękach kajdanki, które z każdym ruchem raniły moją skórę. Jęknęłam z bólu.
- Jason, mógłbyś…
Ręka Jasona uderzyła mnie ponownie w twarz. Moje włosy opadły na boki. Pisnęłam z bólu.
- Ostrzegałem cię Addie, żebyś nie zadawała mi tych pieprzonych pytań. – krzyknął.
Łzy spłynęły po moich policzkach.
- Przepraszam – wyjąkałam. – Nie zadam ci już żadnego pytania, przysięgam.
Wytłumaczyłam mu. Po prostu nie chcę znowu dostać w twarz.
Wyciągnął rękę i cofnął się trochę. Westchnął.
- Nie mam zamiaru cię znów uderzyć, kochanie.
Założył kosmyk moich włosów za ucho. Ujął moją twarz w swoje ręce i pocałował mnie delikatnie. Oddałam pocałunek. Wiedziałam co by się stało gdybym tego nie zrobiła…
Odsunął się i oparł swoje czoło o moje.
- Kocham Cię – przerwał.
- Też Cię kocham.
Sięgnął do kieszeni. Wyjął z niej kluczyki i zdjął mi kajdanki. Przetarł moje nadgarstki i spojrzał na drobne skaleczenia, które miałam.
Jason poprowadził mnie na górę do pokoju. Został on urządzony w taki sam sposób mój pokój w akademiku. Dokładnie tak samo. Obserwował mnie. Czułam się niebezpiecznie. Jak długo on mnie obserwował? Dlaczego mnie porwał? Co się stało z moim Jasey? I nie śmiałam go o to zapytać, bo wiem, co by się stało, gdybym to zrobiła. Stałam obok łóżka. Usiadłam na nim i spojrzałam na Jasona.
- Nie uciekaj, nie odpowiadaj i nie zadawaj pytań - westchnął podchodząc do mnie.
Pochylił się nade mną.
- Chciałaś żebyśmy byli razem na zawsze, więc teraz będziemy - szepnął mi do ucha. Zamknęłam oczy. Kiedyś chciałam żebyśmy byli razem, teraz tego żałuje. Pocałował mnie w policzek i wyszedł. Czekałam, aż usłyszałam jego kroki na korytarzu. Położyłam głowę na poduszce i zaczęłam szlochać.
Leżałam i czekałam. Słyszałam głosy, głosy innych chłopaków. Bałam się, że jeśli bym wstała wpakowałabym się w kłopoty i Jason musiałby mnie "ukarać". Kiedy Jason pierwszy mnie zostawił często myślałam o tym aby wrócił do mnie. Wyobrażałam sobie, że mnie znajdzie i uciekniemy razem. Chciałam aby się to wydarzyło, ale teraz po prostu chcę wrócić do domu. Anne prawdopodobnie się o mnie martwi. Ktoś musiał zauważyć, że mnie nie było. Co on zrobi, gdy ludzie zaczną mnie szukać? Usłyszałam zbliżające się kroki. Zamknęłam oczy udając, że śpię.
Drzwi otworzyły się. Kroki były coraz bliżej. Poczułam jego usta na moim czole co automatycznie spowodowało miłe łaskotanie w moim brzuchu. Byłam zakochana w Jasonie, ale w tym starym Jasonie. Nie w tym potworze.
- Przestań udawać – powiedział ze śmiechem.
Otworzyłam oczy.
- Nie udaję, po prostu staram się usnąć.
Przewrócił oczami.
- Addie, znam cię, nie możesz mnie okłamywać.
Nie mogłam się z nim spierać. Znał mnie.
- Nie kłamałam, ja po prostu rozciągnęłam trochę prawdę.
Uśmiechnął się. Ziewnęłam, umieszczając rękę na ustach. Jason wśliznął się do łóżka obok mnie. Owinął ręce wokół mojej talii i położył głowę w zgięciu mojej szyi. Pocałował ją delikatnie. Westchnęłam. Położyłam ręce na jego dłoniach.
- Pamiętasz, jak robiliśmy to, gdy byliśmy młodsi? – zapytałam i od razu tego pożałowałam, ponieważ jedną z zasad było nie zadawanie pytań.
Zaśmiał się.
- Tak, kiedyś próbowałem się prześliznąć przez okno i spać z tobą co noc, kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić.
Zachichotałam.
- To wydaje się tak dawno temu.
Zaśmiał się.
- To było dawno temu, kochanie - westchnął.
Miło było być w jego ramionach. Milion rzeczy biegało mi po głowie, ale nie mogłam o nic zapytać. Pocałował mnie w szyję po raz kolejny.
- Kocham cię - wymamrotał.
- Też cie kocham - odpowiedziałam.
To nie było kłamstwo. Byłam zakochana w Jasonie, ale bałam się go bardziej niż wcześniej.
__________________________________________
Trzy rozdziały jednego dnia, haha.
Po prostu wyjeżdżam i chcę, żebyście mieli co czytać. c:
Iiiiiiiiiiiiiii...........
JASON OGARNIJ SIĘ CO?
__________________________________________
Trzy rozdziały jednego dnia, haha.
Po prostu wyjeżdżam i chcę, żebyście mieli co czytać. c:
Iiiiiiiiiiiiiii...........
JASON OGARNIJ SIĘ CO?